balkony, panno Cressy. Tylko, .

Noc już zbielała. Na wschodzie nieba widać było leciuchną jasność, zieloną u góry, różową od spodu, a pod nią jakby wąską, złotą wstążeczkę, która rozszerzała się w oczach. Od zachodniej strony księżyc zdawał się cofać przed tą jasnością. Czynił się brzask coraz różowszy, jaśniejszy. Świat budził się mokry od obfitej rosy, radosny i wypoczęty.. - Jednak przekonacie się - powiedział Dumbledore, bardzo powoli i bardzo wyraźnie, żeby dotarło do nich każde jego słowo - że naprawdę opuszczę szkołę tylko wtedy, kiedy już nikt w całym Hogwarcie nie pozostanie mi wierny. Przekonacie się również, że ci, którzy o pomoc poproszą, zawsze ją otrzymają.. - Zgadza się. Obserwował Havelocka i zauważył, że coś się dzieje. Poleciał więc do Hiszpanii, w Madrycie złapał jego trop i pojechał za nim do Barcelony. Ja i MacKenzie też tam byliśmy. Z bardzo dużym prawdopodobieństwem można przyjąć, że mnie rozpoznał. Z MacKenziem spotkałem się dwukrotnie, więc przyjmijmy, że widział nas razem.. - Na podgrodziu.. Gospodyni zamyśliła się..