cygaro. Joe otwiera szarą teczkę, przekłada papiery. Plastikowa kawa .

- Emory Bradford był wybitnie uzdolniony, a nie zwracano na niego uwagi. Miał w tym mieście wielkie wpływy, aż do chwili, kiedy odważył się powiedzieć prawdę, a przynajmniej to, co uważał za prawdę. Kiedy tylko ucichły brawa, wszyscy się od niego odwrócili.. Tymczasem jął badać dworzanina, który po niego przyszedł do Amyleja: - A gdzie mnie wiedziecie? - pytał - na zamek?. Z alkierza do izby płynął zapach wódki i swąd dopalającego się kaganka. Ślimak i Grochowski siedzieli tuż przy sobie.. - Szukacie zaginionych osób? - dopytywał się De Groot. - To coś nowego w twoim życiu. No dobrze, jak się ten ktoś nazywa i gdzie mieszka? De Groot miał dług wdzięczności. W maju 1977 roku grupa fanatyków z południowych Moluków, starając się odzyskać swoją dawną ojczyznę w Indonezji, byłej kolonii holenderskiej, próbowała nadać rozgłos sprawie porywając pociąg i okupując szkołę w pobliskim Assen. W pociągu było pięćdziesięciu czterech pasażerów, a w szkole sto dzieci. Takie rzeczy niezdarzały się w holandii; nie miała ona w tamtych czasach wyszkolonych oddziałów do odbijania zakładników. Quinn pracował pierwszy rok w firmie LIoyda, która specjalizowała się w tego rodzaju sprawach. Wysłano go jako doradcę wraz z dwoma uprzejmymi sierżantami z brytyjskiego SAS, co stanowiło oficjalny wkład Londynu. Assen znajduje się w prowincji Groningen, a De Groot dowodził lokalną policją; komandosi z SAS współpracowali z armią holenderską. De Groot słuchał szczupłego Amerykanina, który zdawał się rozumieć terrorystów w pociągu i w szkole. Przewidział, do czego może dojść, kiedy wkroczy wojsko, a terroryści otworzą ogień. De Groot rozkazał swoim ludziom działać zgodnie ze wskazówkami Amerykanina i dlatego obaj pozostali przy życiu. W końcu przypuszczono atak na pociąg i szkołę; w wymianie ognia zginęło sześciu terrorystów i dwóch pasażerów pociągu. Nie zginął żaden z żołnierzy ani policjantów.. Wybaczano, albo karano zmianą przydziału (na przykład, na wzór chiński - do chlewni). - Chciałbym, wasza miłość... - odrzekł Czech chciałbym ot! jeszcze zapytać, jako tam mam ludziom rozpowiadać?. Właśnie tramwajem, który wydał mi się bardzo dogodny. Idzie. - Michaił - szepnął.. - Nosiłem dekoracje, piłem z aktorami, rozlepiałem afisze. Wszystko, co robiłem, miało sens. Słuchałem wykładów, patrzyłem, jak się prowadzi próby, jak się reżyseruje sztukę, ustawia ludzi, buduje sceny....