"Zalim się nie ofiarował za dziecko?" - rzekł sobie w duszy. I czekał. .

- Jaguś! Jaguś! złoto ty moje! słonko ty moje - hej! hej!... I krzyczał tak, że stary jano myśląc, że stało się coś niezwykłego, wpadł do izby. Dopieroż ujrzawszy Jagienkę na ręku k... [read more]

- A co to, kurwa, za przypieprzanie się do mojej baby? - warknął bełkotliwie po francusku i nie czekając na odpowiedź posunął potężny lewy sierpowy, który trafił typa prosto w szczękę i posłał go do tyłu na wysłaną trocinami podłogę. Mężczyzna runął jak długi, zamrugał oczami, przeturlał się z powrotem na nogi i rzucił na Quinna. Sam, jak miała przykazane, pospiesznie opuściła bar. Barman szybko sięgnął pod ladę po telefon, wykręcił' 101, numer policji, a uzyskawszy połączenie, mruknął do słuchawki ,,awantura w barze" i podał adres. Tę dzielnicę nieustannie przeczesują patrole samochodowe, zwłaszcza w nocy, toteż pierwsza biała Sierra z biegnącym wzdłuż boków niebieskim napisem POLITIE zjawiła się w cztery minuty. Wyskoczyło z niej dwóch umundurowanych policjantów, do których dwadzieścia sekund później dołączyło jeszcze dwóch z następnego radiowozu. Mimo wszystko to zdumiewające, jakich zniszczeń może dokonać w barze dwóch dobrych rozrabiaków w ciągu czterech minut. Quinn wiedział, że jest szybszy od typa, któremu alkohol i dymki przytępiły refleks, i że ma większy zasięg ramion. Niemniej jednak dał sobie zadać kilka ciosów w żebra, dla zachęty, po czym mocnym lewym sierpowym trafił przeciwnika pod serce, żeby go odrobinę przystopować. Kiedy wyglądało na to, że facet może mieć już dość, poszedł do zwarcia, żeby mu trochę pomóc. W podwójnym niedźwiedzim uścisku obaj walczący rozbili niemal całe umeblowanie baru, tarzając się w trocinach między stertami nóg od krzeseł, stołowych blatów, szklanek i butelek. Po zjawieniu się policji zostali z miejsca aresztowani. Jest to obszar policyjnej strefy zachodniej P/1, a najbliższy komisariat znajduje się przy Blindenstraat. Dwa radiowozy dostarczyły ich tam oddzielnie dwie minuty później i oddały pod opiekę dyżurnego sierżanta Kloppera. Barman oszacował swoje straty i złożył zażalenie zza baru. Po co człowieka zatrzymywać - miał przecież interes, który trzeba było prowadzić. Policjanci podzielili jego szacunki przez dwa i kazali podpisać. Aresztowanych w czasie bójek zamyka się przy Blindenstraat zawsze osobno. Sierżant Klopper wepchnął opryszka, dobrze mu znanego z poprzednich spotkań, do nagiej i brudnej Watchkamer znajdującej się z tyłu za jego biurkiem; Quinnowi kazał usiąść na twardej ławce w pokoju przyjęć i zabrał się za przeglądanie jego paszportu. - Ach. Amerykanin? - mruknął. - Nie powinien pan się wdawać w bijatyki, panie Quinn. Tego Kuypera to my tu dobrze znamy; zawsze się w coś wpakuje. Tym razem to jemu się oberwało. To on pana zaczepił? Quinn potrząsnął przecząco głową. .

Z cichym szelestem piór ptak przeskoczył przez próg i w podskokach ruszył w głąb sieni. Rozejrzał się dookoła i najwyraźniej to, co zobaczył, wzbudziło w nim lekki niesmak. Dirk nie miał ... [read more]

Korol niedaleko z lacką potęgą - to najgorzej! .

- Tak jest - potwierdził. - Zawiozłem go do hotelu Blackwooda w Marylebone. Istotnie, podrzucił Quinna pod same schodki prowadzące do hotelu, o dwunastej czterdzieści. Obaj nie zwrócili uwagi na... [read more]

- Józek! bracie!... - mówił - nie nazywaj mnie sołtysem, ino bratem, bom ja twój brat, a tyś mój brat... .

Eithne machnęła niedbale ręką, odwróciła się do Geralta. - Zostanie w Brokilonie - powiedziała - do pełnego wyleczenia, i jeszcze jakiś czas. Potem... Niech idzie, dokąd chce. - Dziękuję ... [read more]

Indochin dziesiątkowały więźniów, pozbawionych przez kadrę z Viet Minhu opieki me- .

Twierdzenie. I podobnie jak pierwszy przypadek ma się do. - W świetle tego co ci powiedziała, mogę to zrozumieć.. Storii pod nazwą Wielkiego Terroru.. Na oślep przez tłum, odpychając barykad... [read more]


Pages:   1 2 3 4 5 6 7 8 9 10